Pulp Fiction (1994)

Opis: Płatni zabójcy Jules i Vincent dostają zlecenie, by odzyskać z rąk przypadkowych gangsterów tajemniczą walizkę szefa mafii. Nie dość tego, Vincent dostaje kolejną robotę – na czas nieobecności gangstera w mieście, ma zaopiekować się jego poszukującą wrażeń żoną. Vincent i Jules niespodziewanie wpadają po uszy, gdy przypadkowo zabijają zakładnika. Kłopoty ma też podupadły bokser, który otrzymał dużą kwotę za przegranie swojej walki. Walkę jednak wygrywa, a Los Angeles staje się od tej chwili dla niego za małe. Specjaliści od mokrej roboty będą mieli co robić.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Reżyseria: Quentin Tarantino
Scenariusz: Roger Avary, Quentin Tarantino
Zdjęcia: Andrzej Sekuła
Muzyka: Rolf Johnson
Obsada: Uma Thurman, John Travolta, Samuel L. Jackson

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KoZa: Gdy wkładałem płytkę DVD do odtwarzacz, to było już moje trzecie podejście do obejrzenia w całości filmu Tarantina. Tak, jak kilka lat temu nie byłem w stanie docenić tego filmu, teraz przyszło mi to bez problemu. Stężenie tekstów kultowych jest tak wysokie, że omal z łóżka nie spadłem.

ViPKiNG: Film – perełka (żeby nie używać słowa kultowy) jakich mało. Doskonała obsada, montaż (sceny pozamieniane ze sobą, dzieki czemu otrzymaliśmy puzzle ktore sami sobie skladamy). Muzyka – cudeńko – OST, który można słuchać na okrągło. Tarantino w najlepszej formie.

czarna pantera: Film jest po prostu powalający. Uwielbiam go. A tak w ogóle to lubie filmy Tarantina. Trochę jest pogmatwany, szczególnie na początku. Ale później wszystko się wyjaśnia. Muszę sobie go obejrzeć jeszcze raz i odświeżyc najlepsze scenki.

schaboL: Co do filmu, hmm no cóż uwielbiam taniec Mia z Vincentem, uwielbiam dosłownie wszystkie dialogi!! Rewelacja, niektórzy uważają Tarantino za bezmyślnego głupka który potrafił omotać widzów i każdy film jaki zrobi staje się od razu kultowym. Widziałem taką opinię na WP i nie zgodzę się z nią. Tarantino to reżyser zasługujący moim zdaniem na ogromną uwagę, ma on bowiem swój oryginalny, styl.

tuff: Szczerze to nigdy nie lubiałam tego rodzaju filmów. Sprowadzałam całą fabułe do wyścigów policyjnych, bzdurnego bang! bang! i pif! paf! jesteś martwy! Krwi, krwi, krwi, policjantów i ulic Nowego Jorku. Przedwczoraj zobaczyłam Pulp Fiction. Pomyślałam, może to będzie jakaś ciekawsza sensacja (bo słyszałam wiele ochów i achów) ale trochę do tego podchodziłam sceptycznie.

hoSe: Film widziałem wielokrotnie i nadal niesamowicie mi się podoba.Nie było takich emocji jak za pierwszym czy jeszcze drugim razem,ale po tylu seansach zwraca się uwagę na masę innych rzeczy.Przede wszystkim i ponad wszytko muzyka!Kapitalne utwory,świetnie idą w parze z wątkami czy scenami.Nigdy wcześniej tak mi się nie podobało,gdy Mia po powrocie do domu tańczyła i nuciła’Girl you’ll be a woman soon’ mhmm.

turbo-placek: Jak dla mnie jest to “film na jeden raz”, bo sensem oglądania go był fakt iż przez cały film nie wiedziało się co będzie dalej, mieszały się wątki itp. ale film bardzo mi się podobał, oglądałam go z zapartym tchem i nie moglam oderwać oczu od ekranu. nie wiem kugar czemu tak krytycznie… film nie był zły, chociaż też nie gustuje w produkcjach Tarantino.

Źródło: MovieForum.pl

0 Odpowiedzi do “Pulp Fiction (1994)”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz