Wirujący seks (1987)

Opis: Film ten opowiada o związki dziewczyny “z dobrego domu” – baby i tancerza Johnny’ego Castle. Baby spędza wakacje w ośrodku wczasowym Kellermana. Większość czasu spędza na nudnych rozrywkach zapewnianych przez ośrodek, jednak do czasu. Pewnego wieczoru odwiedza część pensjonatu przeznaczoną dla służby. Tam poznaje Johnny’ego i jego popisowy taniec czyli mambo. Przez dalszą części filmu obserwujemy rozwijające się miłość i umiejętności taneczne Baby.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Reżyseria: Emile Ardolino
Scenariusz: Eleanor Bergstein
Zdjęcia: Jeff Jur
Muzyka: Frank Previte
Obsada: Jennifer Grey, Patrick Swayze

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Narya: Wirujący seks jest jednym z moich ulubionych filmów, mogłabym go oglądać dosłownie na okrągło(kiedyś oglądałam dwa razy pod rząd włączyłabym trzeci ale stwierdziłam że to będzie przegięcie) Sama historia jest ogólnie dobra ale niekoniecznie zachwycająca Jednak to nie fabuła sprawia, że film ten nie traci świeżości i pomimo upływu lat cały czas świetnie się go ogląda.

Ally: Jak byłam mała, to zdarzało się, że oglądałam film tyle razy pod rząd aż mama przestawała mi na to pozwalać-miała prawo, bo mój rekord to 4 razy w ciągu dnia. Trudno jest wybrać swój najulubieńszy film spośród wszystkich, ale ten jest dla mnie właśnie w czołówce filmów ever.

lalapo: Dawno tego filmu nie oglądałam. Co najmniej kilka lat. Ale to, co z niego zapamiętałam to oczywiście ścieżka dźwiękowa. Chyba nie ma takiej osoby, która by tego nie znała. Jak kiedyś w domu znalazłam kasetę z soundtrackiem, to wyskoczyłam na dwór z walkmanem przy boku i w kółko słuchałam jednego kawałka. Wiadomo, że “Time of my life”.

Mike: Film świetny, a muzyka genialna. Nie przepadam na ogół za takimi filmami, jednka Swayze przyciąga mnie przed ekran. Dirty Dancing podoba mi się, nie mam do tego filmu żadnych zarzutów. Muzyka natomiast jest dla mnie rewelacyjna. Podoba mi się każdy kawałek z soundtracku, i należy do moich ulubionych w kolekcji.

KoZa: Film jest niezwykle przyjemny i, mimo, że go ostatnio oglądałem ponownie, nic nie traci w moich oczach. Bardzo ładna choreografia, przyjemna fabuła i tańczący Pat. Gość chodzi wręcz fatalnie, ale jak już idze w tany, to wszyscy mogą zejść z parkietu, gdyż i tak nie mają z nim szans.

don Bubas: Zacznę może od tego, że mnie ten film kompletnie nie ruszył. Po za scenami tańca i samą muzyką, która dużo większe wrażenie robi na soundtracku – Dirty Dancing nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Może rzeczywiście właśnie o to chodzi – o taniec, to stanowi o “pięknie” tego filmu.

KrISS: Mnie też nie pociągają te klimaty, ale “DD” to wyjątek. Po raz pierwszy obejrzałem go…jako alternatywę. Moi rodzice wypożyczyli film i albo mogłem zobaczyc, co tam śmiga na ekranie, albo bawić się w matematyka. I w sumie nie liczyło się, to co oglądam lecz to, że nie ślęczę przed matmą. No a sam film oglądało się przyjemnie.

tanger: Moja kuzynka miała ten film na kasecie i oglądałam go kiedy tylko było to możliwe. A końcówkę to nawet nie wiem ile razy. Najbardzij lubiłam tę część w której Baby uczyła się tańczyć… hmmm to wychodzi w sumie prawie cały film, bo na tym głównie opierała się akcja.

Źródło: MovieForum.pl

0 Odpowiedzi do “Wirujący seks (1987)”



  1. No Comments Yet

Napisz odpowiedź