Opis: Kiedy Sweeney Todd przybywa do Londynu z poczciwym młodym żeglarzem Anthony Hope’em, poznaje panią Nellie Lovett – właścicielkę cukierni. Kobieta rozpoznaje w Sweeneyu Benjamina Barkera, który został przed laty wygnany z miasta przez bezwzględnego Sędziego. Złoczyńca wraz ze swoim podwładnym uknuł podły plan – podczas nieobecności Barkera brutalnie zgwałcili jego żonę i porwali córkę, Johannę. Teraz już jako Sweeney poprzysięga im zemstę i z pomocą pani Lovett zakłada krwawy interes.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Reżyseria: Tim Burton
Scenariusz: John Logan
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Stephen Sondheim
Obsada: Johnny Depp, Helena Bonham
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pablo Tychy: Jest to film dziwny i sam już nie wiem, z której strony go ugryźć. Technicznie film jest zrobiony świetnie: zdjęcia, scenografia, mroczne zdjęcia – typowo burtonowski klimat. No i aktorstwo niczego sobie. Co do formy musicalowej to mam dość mieszane uczucia: nic by się nie stało, gdyby tych piosenek nie było. Ale to była adaptacja musicalu, więc one się pojawiły.
Kepke: Bardzo mi się podobało. Musical jest kategorią w której nie gustuje a jednak film obejżałem i muszę stwierdzić iż jest super. Te wszystkie piosenki, wyrażanie emocji no cudo.
maxinho: A mi umiejetnosci wokalne aktorow sie podobaly i nie rozumiem tej calej nagonki na Deppa i Bonham Carter. Nie tweirdze ze to glosy niczym Freddy Mercury ale nie mam im nic do zarzucenia
Lotnik: Nie zapominajcie, że bazą dla filmu Burtona był broadwayowski musical. Piosenki więc musiały się pojawić, według mnie niektóre były całkiem znośne. Poza tym wykonanie nie było najgorsze, a jak wiadomo nie wszyscy aktorzy śpiewać potrafią. Moim zdaniem Depp już trochę się wypalił, jeśli chodzi o granie postaci skarykaturalizowanych, baśniowych czy też jak tutaj – przerażających.
Motoduf: Film tak średni, że nawet mi się nie chce nic o nim pisać. Z jednej strony całość jest fajna wizualnie – kolor krwi, cały Londyn, klimat (choć momentami przesadzili z komputerowymi efektami). Podobało mi się też bardzo wymieszanie krwawego gore-horroru z musicalem – ciekawe, niecodzienne, fajnie pomyślane.
michnik: W zasadzie do pełni szczęścia brakowało mi tylko jednej rzeczy – wpadających w ucho piosenek. Pamiętam, jak po “Upiorze w operze” jeszcze przez długi czas nuciłem pod nosem wybrane kawałki. Tu niestety nic takiego nie było, przez co nawet wielbiciele musicali mogą być nieco zawiedzeni.
Kanar: Sweeney Todd jest… niezły. Ale tylko niezły. Strona techniczna jest świetna: fantastyczne zdjęcia, scenografie, kostiumy i aktorzy. Gorzej jest niestety z samym musicalem. Aktorzy dobrze śpiewają, ale same piosenki mają przedziwną konstrukcję i zaczyna się zupełnie inny film gdy się pojawiają.
Durden: Mroczny i krwawy musical ? Czemu nie, tym bardziej gdy za kamerą zasiada Burton. Od razu jednak zaznaczyć warto, że jeśli się czymś zachwycać w tym filmie, to przede wszystkim stroną techniczną filmu. Bo wszystko jest tu dopięte na ostatni guzik, niesamowity klimat, fantastyczne zdjęcia, scenografie, kostiumy.
Źródło: MovieForum.pl
0 Odpowiedzi do “Sweeney Todd (2007)”