Opis: Kuba, rok 1958. Amerykańska rodzina przeprowadza się na Kubę, gdzie ojciec bohaterki otrzymuje intratną posadę. Katey ma 18 lat. W wiek dojrzałości wchodzi w specyficznej, gorącej atmosferze Hawany, stojącej u progu rewolucji. Poznaje Javiera – młodego Kubańczyka, który wprowadza ją w świat kubańskich rytmów. Trafiają do klubu nocnego “La Rosa Negra”, do którego chodzą wyłącznie miejscowi i gdzie taniec jest bardziej gorący od temperatury na zewnątrz. Katey i Javier decydują się wystąpić jako para w najbardziej prestiżowym konkursie tańca na Kubie. Rodzi się między nimi uczucie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Reżyseria: Guy Ferland
Scenariusz: Boaz Yakin, Victoria Arch
Zdjęcia: Anthony B. Richmond
Muzyka: Heitor Pereira
Obsada: Diego Luna, Romola Garai
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heti: Film tytułem wyraźnie próbuje nawiązywać do klasycznego już “Wirującego seksu”. Ani jednak tytuł, barwne scenerie, żywiołowe rytmy czy też cameo Patricka Swayze nie zmienia faktu, ze obraz jest kiepski. Pół biedy, kiedy bohaterowie po prostu tańczą. Mamy wtedy do czynienia z typowym filmem średnich lotów o miłości, wyzwoleniu z okowów purytańskiej moralności, przełamywaniu barier, itd.
Jurij: Istote filmu Dirty Dancing Havana Nights stanowi taniec, fabula jest na doczepke. Tworcy nawet przez chwile nie probowali tego ukrywac. Ta polityka o ktorej mowisz jest tylko gdzies w tle, praktycznie niezauwazalna, bardzo spokojna. Tu nie ma poglebionej psychologii bo ona nie jest potrzebna a wrecz bylaby szkodliwa.
mixxmax: Podobnie jak w “Honey” – w obu filmach rządzi muza, bez niej te filmy bylyby cieńkie. Czyli dla mnie to są dwa bardzo dlugie teledyski z elementami dialogow, chociaż wprawdzie musicalami nie są, bo nie ma przerywnikow na piosenki, a jedynie muza w tle.
marta_haze: Film hmm kiepski niestet. Mało arginalna fabuła, ogólnie w porónaniu z jedynka totalna porażka, jednakże… przy tym filmie nie da sie usiedzieć, i chociaż nie byl dobry to nie moge go spisac na straty bo kocham taniec. Aż wstyd sie przyznać ale jak na ekranie byla porywajaca muzyka i wszyscy tanczyli to ja tez nie siedzialam na kanapie.
Pauli: Obejrzalam, ale to co powiem teraz, nie bedzie milym przyklasnieciem twórcom tego filmu. Wiec tak, samo nawiazanie do “Dirty Dancing” ok, ale nie w taki sposob!! Tu taniec duzo slabszy, historia jakas nie przekonywujaca, aktorzy, no coz gdy ma sie w pamieci Patrysia i Jenny to Diego Luna i Ramola Garai wrazenia wiekszego nie robią.
betsi: Długo czekałam na kontynuację jednego z moich ulubionych filmów i w sumie tylko trochę się zawiodłam… nie oczekiwałam jakiegoś super ambitnego kina, tylko lekkiej historii miłosnej związanej z dobra muzyką i tańcem, to wszystko.
don Bubas: Odcinanie kuponów od sukcesu jedynki, i tyle. Podobnie jak w “Zatańcz ze mną” teoretycznie muzyka i taniec powinny ratować wszystko. Taniec jest jednak tylko chwilami ciekawy – gdy mamy okazję podziwiać prawdziwie gorącą latynoską imprezę (ach, wpadło by się na taką od czasu do czasu).
Źródło: MovieForum.pl
0 Odpowiedzi do “Dirty Dancing: Havana Nights (2004)”