Czasem słońce, czasem deszcz (2001)

Opis: Po ślubie Nandini i Yash Raichand adoptują Rahula. Chłopiec staje się oczkiem w głowie matki. Cała rodzina traktuje go jak rodzonego syna. Gdy po studiach w Londynie Rahul wraca do Indii, by przejąć rodzinne imperium Raichandów, spotyka swoją młodzieńczą miłość Nainę. W trosce o odpowiednie zabezpieczenie fortuny Yash postanawia, że młodzi powinni się pobrać. Jednak Rahul nic nie wie o planach ojca. Pewnego dnia, podczas przejażdżki po Chandini Chowk, jednej z biedniejszych dzielnic Delhi, Rahul spotyka piękną i przekorną Anjali, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Jednak wkrótce okazuje się, że ojciec nie zamierza zaakceptować związku z dziewczyną z niższych sfer.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Reżyseria: Karan Johar
Scenariusz: Sheena Parikh, Karan Johar
Zdjęcia: Kiran Deohans
Muzyka: Adesh Shrivastava, Lalit Pandit, Jatin Pandit
Obsada: Amitabh Bachchan, Jaya Bhaduri

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Eri: Ja po prostu jestem zachywcona tym jak urzeczywistnia sie cos co jest kwintesencja kina- jego magia. co prawda trzeba sie troche przemoc zeby w to wejsc , bo bo jak tu sie nie smiac z pewnych klasycznych obciachowych wstawek czy nienaszego jednak aktorstwa. Jednak jak sie juz pozwolimy zaczarowac to na wszystko przymykamy oko. Dzis caly dzieć łaże i śpiewam sobie motyw przewodni filmu.

Agrado: Przemysł Bollywoodzki potrafiący nakręcić kilkaset (jeśli nie kilka tysięcy – co też już słyszałem) filmów miesięcznie to najprężniej rozwijająca się gałąź filmowa. Biorąc pod uwagę, że Bombajskie filmy ogląda blisko 1/3 populacji to można śmiało zaryzykować, że filmy te należą do najpopularniejszych.

Qlec: Ależ ten film mi się nie podobał, brak treści, brak sensu, ciągle jakieś głupie piosenki, spowolnienie ruchów i ten (nie wiadomo skąd) powiew wiatru prosto na aktorów. Nic dziwnego, że film ma ponad 3 h, bo gdy go nakręcono zauważono, że nakręcony materiał to tylko 45 min. dlatego postanowiono nieco przedłużyć film spowalniając obraz.

PeppE: Ja sceptycznie podchodzilem do tegu filmu. Romantyczna historia?? To dla bab myslalem sobie. No i z barku laku obejrzalem go… 3h siedzialem i nie moglem sie oderwac. Puszczalem sobie poszczegolne kawalki zeby posluchac muzyki, ktora jest po prostu boska. Jak tylko ja zobaczylem w empiku to kupilem.

Nejt: Filmy krecone w bollywood sa dosyc specyficzne. Albo sie takie filmy lubi, albo nie. Scenariusz rzeczywiscie nic nowego nie wprowadzal, wiele zapozyczen z innych seriali, aczkolwiek film ten sprawia iż w jednym momencie sie śmiejemy, a w drugim placzemy. Na zadnym jeszcze filmie sie tak nie splakalam jak na tym.

Morphine: Tyle się naczytałam o filmach made in Bollywood, że chciałam przekonać się na własnej skórze, czy i mnie to wciągnie. Jak się jednak okazało, to nie jest estetyka, w której czuje się najlepiej. Znajomy mówił: “Film cudowny, o ile przewijasz piosenki”. O ile muzyka i choreografia robiły na mnie duże wrażenie, o tyle pozostałe sceny były w moim odczuciu przeważnie irytujące i plastikowe do granic możliwości…

Bushi: Czasem słońce czasem deszcz to odskocznia od filmów “zabili go i uciekł”. Egzotyczne i oryginalne kino. Od razu wiedziałem czego się spodziewać, więc dotrwałem do końca. Film wzrusza jest dość ciekawy, mówi o ważnych rzeczach, ale poprzez swoją długość nudzi. Chciałem, żeby się szybciej skończył. No ale taka formę ma hinduska kinematografia.

asia1710: Widziałam tylko kawałek, ale i tak zakochałam się w tym filmie. Odkąd koleżanka pokaząła mi najciekawsze kawałki nie mogę doczekać się kiedy znajdę chwilę by zasiąśc i przez 4 godziny ogląać to wsapaniałe widowisko. To jak tańczą, śpiewają, ruszają się- naprawdę wspaniałe. I dobrze, że bollywoodzkie produkcje mają coraz większe wybicie na świecie.

Źródło: MovieForum.pl

0 Odpowiedzi do “Czasem słońce, czasem deszcz (2001)”



  1. No Comments Yet

Napisz odpowiedź