Opis: Tajemniczy głos wzywa młodziutką chórzystkę Christine Daaé do ujawnienia światu swego skrywanego talentu. Samotna dziewczyna, której domem jest opera, ulega czarowi zagadkowej postaci. Jedynie nauczycielka baletu Madame Giry wie, że nieznajomym jest Upiór, oszpecony geniusz muzyki, nawiedzający piwnice teatru i straszący tamtejszych artystów. Gdy obdarzona krewkim temperamentem diva Carlotta porzuca spektakl w samym środku próby kostiumowej, Christine musi ją zastąpić. Jej występ na premierze urzeka zarówno publiczność jak i Upiora, który postanawia uczynić z nastoletniej protegowanej nową gwiazdę opery.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Reżyseria: Joel Schumacher
Scenariusz: Joel Schumacher, Andrew Lloyd Webber
Zdjęcia: John Mathieson
Muzyka: Andrew Lloyd Webber
Obsada: Emmy Rossum, Gerard Butler
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
michnik: Upiór w operze oczarował mnie swoim niesamowitym pięknem. Mam tu na myśli głównie muzykę i scenografię, chociaż muszę przyznać, że również postać Upiora została rewelacyjnie zagrana. Ja miałem ciarki na plecach w trakcie seansu, co chyba dobrze świadczy o filmie.
Gutek42: Straszny to on zbyt nie jest ale bardzo intryguje , mało dialogów między aktorami to mi się średnio podoba ale robi dobrą atmosferę. Ogólnie gra aktorów wypadła dobrze. Jak na dramat to całkiem nieżle chodziaż nie wspaniale mogło by być lepiej.
Talamasca: Film, genialny, co dużo opowiadac. każdy zna historię tego upiora chyba”) Film oczarowuje muzyka i scenografią przedewszystkim. naprawdę, jest bardzo magiczny i poruszający. pozatym uwielbiam takie musicale.
Mała Czarna: Niewiele się spodziewałam po tym filmie i w życiu bym na niego nie poszła do kina, tylko namówiła mnie koleżanka w ramach babskiego wieczoru. I chwała jej za to. Film zdecydowanie kobiecy. Upłakałam się jak wariatka.
moskit133: Kwintesencją tego filmu jest muzyja i scenografia, które za razem tworzą fantastyczny klimat tej pozycji. Fabuła jest ciekawa, a grę aktorów również oceniam dobrze. Momentami miałem wrażenie, że jestem w operze.
Intensive: Soundtrack…. no brak słów. Jeden z tych które powodują muzyczny orgazm. Na których serce Ci wali, masz dreszcze i chce Ci się płakać. A przy tym czujesz zdumienie jak śmiertelny człowiek mógł stworzyć taką doskonałość.
Anator: Muzyka co miała być głównym atutem filmu mnie strasznie denerwowała a zwłaszcza motyw początkowy kiedy to “stara opera zmienia się w nową” a w tle brzmiały charakterystyczne organy. Toż to żywcem wyjęte z utworu Pink Floyd – Echoes.
Pauli: Wiedzialam czego mozna spodziewac sie po tym filmie i ze bedzie to mile i ekscytujace przezycie. tak tez sie stalo. warto bylo obejrzec to chocby dla samej muzyki i klimatu. Najbardziej nie podobala mi sie z obsady minnie driver, ale nie psuje ogolnie dobrego wrazenia.
źródłó: MovieForum.pl
0 Odpowiedzi do “Upiór w operze (2004)”