Opis: Edwarda Cole’a, który zbił fortunę na swojej korporacji, i mechanika samochodowego Cartera Chambersa dzieli absolutnie wszystko, łączy zaś śmiertelna choroba – rak. W tym bardzo trudnym momencie swojego życia obaj spotykają się w szpitalnej sali i odkrywają, że poza chorobą łączą ich jeszcze dwie rzeczy – chęć spędzenia swoich ostatnich chwil na robieniu tego, o czym zawsze marzyli, i pogodzenia się wreszcie z myślą o tym, kim jest każdy z nich. Wspólnie wyruszają w podróż życia, w trakcie której się zaprzyjaźniają. Każda przygoda to kolejny zrealizowany punkt na liście życzeń.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Reżyseria: Rob Reiner
Scenariusz: Justin Zackham
Zdjęcia: John Schwartzman
Muzyka: Marc Shaiman
Obsada: Jack Nicholson, Morgan Freeman
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
smackey: no nie wiem, ja się spodziewam dobrego filmu. obaj aktorzy są świetni i w filmach obyczajowych też się odnajdują więc moze być ok, tym bardziej, że imdb wysoko sobie ceni ten film.
michnik: Po filmie z dwoma gigantami kina, jakimi niewątpliwie są Freeman i Nicholson, spodziewałem się znacznie więcej. Bo tak naprawdę Choć goni nas czas poza dobrymi występami obu aktorów nie ma nic do zaoferowania.
Lotnik: Ja momentami płakałem ze śmiechu (Nicholson w takim wydaniu spodobałby się chyba każdemu), a momentami wzruszałem się do granic. Nie wstydzę się tego powiedzieć, bo wg mnie jest to wspaniale opowiedziana historia o przemijaniu i o tym, że nawet ludzie z wyrokiem śmierci mogą cieszyć się życiem.
hoSe: Uroku jest mnóstwo. A to za sprawą fantastycznego duetu Nicholson-Freeman. Ci sami są też rozbawiają swoimi dialogami oraz dwiema zupełnie odmiennymi osobowościami. Ciekawe czy Jack już wygląda aż tak staro czy trochę mu pomogli.
maxinho: Odnaleźć radość w życiu. Bardzo ładny, przyjemny film. Bez wielkich odkryć i emocjonalnych doznań. Krzepiąca historia, troszkę naciągana ale do mnie trafiła i kupiłem to. Wszytsko poparte świetnymi aktorami. Film na raz ale warto.
Andrev: Mimo, że film wzorcowo wstrzelił się w przeżarte amerykańskie schematy i momentami otarł się o banał – dawno się tak nie uśmiałem i wzruszyłem na jednym seansie. Bez cienia wątpliwości największą siłą “Choć goni nas czas” jest genialna para Nicholson/Freeman.
mnl444: Szczerze mówiąc to nie oczekiwałem nic od tego filmu bo zaczynałem go oglądać z myślą ”film o umieraniu”, no i rzeczywiście tak było, tylko nie spodziewałem się takiej radości i szczęścia płynącego z tego filmu.
emes: Bardzo dobry film, ale to “bardzo” to tylko i wylacznie dzieki glownym bohaterom. nawet jak gadali o niczym, to rozmowy te byly mistrzowskie. naprawde poklony dla obydwu aktorow. Juz dawno sie tak nie wzruszylem jak pod koniec tego filmu.
źródło: MovieForum.pl
0 Odpowiedzi do “Choć goni nas czas (2007)”